Szanowni Państwo!
Funkcjonuje w Łodzi kino „Bałtyk”. Czy zatem chodzimy do „Bałtyku”, czy do „Bałtyka”? Przyjaciółka zwróciła mi uwagę, że mieszkając w Warszawie jest stałą bywalczynią Nowego Światu, a nie Nowego Świata. Jak to w końcu jest z tymi światami i bałtykami? Dziękuję serdecznie za odpowiedź!

Dopełniacz, bo o tym przypadku gramatycznym rzeczownika jest mowa, to forma dość kłopotliwa, ponieważ reguły doboru końcówek fleksyjnych opierają się w dużej mierze na zwyczaju językowym. Wielki słownik poprawnej polszczyzny (PWN 2014) podaje, że rzeczowniki męskie nieżywotne przybierają w dopełniaczu końcówki -a (nazwy narzędzi, naczyń, miar, wag, liczb, miesięcy, tańców, gier, owoców, grzybów, marek fabrycznych)  lub -u (rzeczowniki pochodzenia obcego, abstrakcyjne, zbiorowe i materiałowe). Jak widać, nie uwzględnia się tu nazw własnych, ani sytuacji, kiedy nazwa własna jest identyczna z wyrazem pospolitym.

W przytoczonych przez Pana formach stosowana bywa inna reguła, mówiąca, że wybór jednej z wymienionych końcówek może wynikać z konieczności odróżniania znaczeń. Np. bala ‚kawałka drewna’ ale balu ‚zabawy tanecznej’, przypadka ‚formy gramatycznej’ ale przypadku ‚zbiegu okoliczności’. A zatem staramy się inaczej odmieniać nazwę własną mającą taką samą formę jak wyraz pospolity lub inna nazwa własna, żeby wyraźnie zaznaczyć, o czym jest mowa. Ta reguła bywa jednak stosowana bardzo niekonsekwentnie, często również dlatego, że formy w ten sposób powstałe naruszają nasze poczucie poprawności (np. jechać do Brzega?). Zgodnie ze zwyczajem językowym idziemy zatem na film do Bałtyku, chociaż jesteśmy bywalcami Nowego Światu.

Wahania form dopełniacza nazw własnych widać także na przykładzie reklamy słodyczy produkowanych przez firmę Wawel. Pojawia się tam fraza „cukierki z Wawelu”. W zgodzie ze swoim poczuciem językowym rozumiem to jako ‚cukierki z zamku Wawel’. Tę moją intuicję potwierdzają przykłady z Korpusu języka polskiego. A zatem dzieła sztuki są z Wawelu, ale cukierki z Wawela.

Izabela Różycka